Przeskocz do treści

100. rocznica bitwy pod Kaniowem

Odznaka Związku Weteranów Frontu Rumuńskiego
Odznaka Związku Weteranów Frontu Rumuńskiego
Krzyż Kaniowski
Krzyż Kaniowski

W nocy z 10 na 11 maja 1918 r. bez żadnych uprzedzeń przeważające liczebnie oddziały niemieckie zaatakowały jednostki polskie rozlokowane w okolicy Kaniowa. Pierwsze uderzenie skierowano na Kutelewkę i Potok. 1 szwadron 6. pułku ułanów rozlokowany w Kutelewce został całkowicie rozbity. Tylko jeden ułan, postrzelony w rękę, zdążył dojechać do Masłówki i zaalarmować dowództwo. Uderzenie na Potok wyprowadzono z trzech stron. Godzinę później Niemcy zaatakowali Kozin. W trakcie dalszych walk ok. godz. 9:00 podporządkowane płk. Sochaczewskiemu – dowódcy 5. p. uł. – dwa szwadrony 6. p. uł. (1-szy dowodzony przez por. K. Lenartowicza i 2-gi dowodzony przez por. W. Cieślińskiego) przeprowadziły brawurową szarżę na zagrażającą 5. p. uł. piechotę niemiecką. Obaj oficerowie prowadzący szarżę zostali odznaczeni Krzyżem Orderu Virtuti Militari V klasy. Po całodziennej walce i wyczerpaniu się zapasów amunicji II Korpus Polski został zmuszony do złożenia broni. Straty niemieckie wyniosły ok. 1500 zabitych i rannych, polskie nie przekraczały 1000. Niemcy nie dotrzymali warunków kapitulacji, rozbrojonych jeńców ograbili i wysłali do obozów jenieckich. Wzięto do niewoli 3000 żołnierzy i 250 oficerów. Drugie tyle, w tym gen. Józef Haller, zdołało zbiec i uniknąć niewoli.

P.S.: Jednym z tych, którzy dostali się 11 maja 2018 r. w bitwie pod Kaniowem do niewoli niemieckiej był późniejszy profesor myślenickiego gimnazjum, kpt. Rajmund Bergel; znakomity poeta legionowy. Podczas pobytu w obozach jenieckich w Brześciu i Güstrow nabawił się choroby płuc. Na zdjęciu obok ma przypięty do lewej kieszeni munduru Krzyż Kaniowski. Oto próbka Jego poezji:

Wy się mnie wciąż pytacie, kiedy do was wrócę,
Kiedy w dom rodzicielski nareszcie zawitam,
broń rdzawą w kąt odłożę, siny mundur zrzucę,
by życie zacząć dawne. A ja się was pytam,
czyście widzieli kiedy, by ptaki wracały
do gniazd z wyrajów, nim przejdą nawały

orkanów, wichrzyc, burz! U was jeszcze nie wiosna

ni się z uśpienia życie nie zbudziło młode,
ni świtań nie nadeszła godzina radosna.
Bym jak ptak do gniezdziska w ojcowską zagrodę
wrócił i kij tułaczy rzuciwszy pod progi
przypomniał trud miniony i przebyte drogi. (…)

Wiele przed nami pracy i wielkie zadanie,
które spełnić musimy, choćby przyszło zginąć
w walce, jak kosiarzowi na koszonym łanie.
Ale z tą wiarą silną, że nie może minąć
darmo nasza ofiara. Choć krwi spłynie wiele,
ale z tej krwi przelanej wstać muszą mściciele.

Wierzę, że choć dziś mroki cały świat zasnuły,
a krzywda władzę dzierży, jednak prysnąć muszą
kajdany tej przemocy, co nam życie skuły
hańbą, rozpaczą, smutkiem i bólów katuszą.
Wierzę, że nam się trudów ziści cel mozolny
i  ż e  n a  w o l n e j  z i e m i  w s t a n i e  c z ł o w i e k  w o l n y.